flora-net.pl

Dom i Ogród

Ogród

Kwietna łąka zamiast trawnika. Czy to dobry pomysł?

Zieleń w miastach to temat rzeka. W zależności od poglądów ekologicznych, zasobności miejskiej kasy oraz działalności ruchów miejskich można spotkać dwa skrajne podejścia do tego tematu. Z jednej strony zobaczymy wybrukowane rynki i place, beton wylewany hektolitrami na każdą wolą powierzchnię i nieliczne drzewka lub kwiaty w równo poustawianych donicach. Z drugiej strony pojawią się stare drzewa w parkach, kwietna łąka zamiast trawnika, pasy zieleni przy drogach, place zamieniane w oazy przyrody. Zwolennicy każdego z tych rozwiązań będą przekonywali do swoich racji. Kto ma słuszność?

Tereny zielone w miastach

Mogłoby się wydawać, ze zieleń w miastach jest tylko i wyłącznie problemem estetycznym i nie ma większego znaczenia dla życia i zdrowia mieszkańców oraz szerzej dla klimatu. Tak jednak nie jest. W miastach, gdzie władze dbają o tereny zielone, nie wycinają starych drzew, pozwalając im swobodnie rosnąć i dbając o ich zdrowe rośnięcie, temperatura latem jest niższa, wilgotność powietrza wyższa, a mieszkańcy z przyjemnością chronią się w przyjemnym cieniu rzucanym przez drzewa w parkach, na skwerach i przy drogach. W ich gałęziach żerują owady i ptaki. Jednak zieleń miejska to nie tylko zacienione parki i skwery, ale także pasy drogowe, przestrzenie między zabudowaniami a chodnikiem, a także, coraz częściej dachy biurowców i centrów handlowych. Okazuje się bowiem, że warto każdy skrawek wolnego miejsca zagospodarować i urządzić choć namiastkę parku. Od dawna bowiem wiadomo, że wpatrywanie się w naturalną zieleń wpływa kojąco na wzrok i uspokaja, co istotne jest zwłaszcza, gdy przez wiele godzin pracuje się przy komputerze. Z myślą o pracownikach biurowych powstają ogrody na dachach drapaczy chmur, na balkonach, a nawet na fasadach.

Z myślą o ptakach i owadach

Coraz głośniej mówi się o potrzebie pomocy owadom, które wypierane ze swoich naturalnych siedlisk wymierają. A jak wiadomo bez owadów zapylających nie dojdzie do owocowania. Niszcząc owady skazujemy siebie samych na zagładę.
By choć trochę złagodzić skutki rozbudowy miast, budowy dróg, osiedli i zabierania owadom ich terenów, władze wielu polskich miast zdecydowali się na zmianę trawników w kwietne łąki. Pomysł ten wydaje się słuszny z kilku powodów. Po pierwsze kwietna łąka zamiast trawnika nie wymaga koszenia i opłacania pracowników, zużywania paliwa i sprzętu. Po drugie kwitnące od wiosny do późnej jesieni kwiaty cieszą oczy mieszkańców, poprawiając ich samopoczucie. Po trzecie siejąc rośliny miododajne pozwolą się żyć pszczołom, trzmielom i innym zapylaczom. Warto zatem iść za przykładem dużych miast i także przydomowe trawniki zamieniać w kwietne łąki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *